SAPOR TEXTILE: inwestycja, która utknęła na lata i prawie się nie wydarzyła – jak odzyskaliśmy kontrolę nad budową i doprowadziliśmy ją do finału
Przegraliśmy przetarg na budowę hali dla SAPOR TEXTILE, bo ktoś zaoferował niższą cenę. Po roku inwestor wrócił do nas z opóźnieniem, błędami w inwestycji i wykonawcą, który nie był w stanie dokończyć projektu.
Budowa nowej siedziby firmy miała dać inwestorowi to, czego potrzebował na kolejnym etapie budowania biznesu: funkcjonalną halę magazynową z częścią biurową, dopasowaną do potrzeb operacyjnych i gotową służyć firmie przez lata.
To historia inwestycji, która przez kilka lat funkcjonowała głównie na papierze, a gdy w końcu weszła w etap realizacji, bardzo szybko straciła kontrolę nad jakością, harmonogramem i odpowiedzialnością po stronie wykonawczej. Moment przełomowy nastąpił wtedy, gdy inwestor zdecydował się zatrzymać ten proces i wrócić do partnera, który będzie w stanie go uporządkować.
W tym case study pokazujemy, jak wyglądało przejęcie budowy po nierzetelnym wykonawcy, jakie błędy znaleźliśmy na placu oraz w jaki sposób doprowadziliśmy inwestycję do końca, przywracając kontrolę nad procesem i poczucie bezpieczeństwa po stronie inwestora.
2019–2020: Projekt, który miał poczekać na właściwy moment
Współpraca rozpoczęła się pod koniec 2019 roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Na tym etapie inwestor rozważał różne scenariusze budowy i nie miał pewności, kiedy będzie mógł ruszyć z realizacją.
Ostatecznie podjął decyzję: najpierw przygotowanie projektu budowlanego i uzyskanie pozwolenia na budowę, bez presji natychmiastowego startu prac. Zabraliśmy się więc za przygotowanie koncepcji architektonicznej. To był autorski projekt, odbiegający od typowych rozwiązań stosowanych w obiektach magazynowo-biurowych. Dodatkowym wyzwaniem były wymagania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, które narzucały duże spadki dachu.
Przygotowaliśmy koncepcję, która łączyła funkcjonalność z wyraźnym charakterem architektonicznym. Od razu spodobała się inwestorowi.
W 2020 roku uzyskaliśmy pozwolenie na budowę i przygotowaliśmy pierwsze wyceny inwestycji. Formalnie wszystko było gotowe. Biznesowo jeszcze nie.
2020–2023: Wstrzymanie inwestycji i rosnące koszty
Pandemia COVID-19 źle wpłynęła na działalność inwestora, działającego w branży dystrybucji tkanin. Szczególny wpływ na to miało zamknięcie centrów handlowych. W efekcie decyzja o budowie nowej hali została odłożona.
Inwestor wracał do tematu co kilkanaście miesięcy, za każdym razem prosząc o aktualizację kosztów. Problem polegał na tym, że każda kolejna wycena była wyższa od poprzedniej. Rosły zarówno ceny materiałów, jak i usług wykonawczych.
To pokazuje jedną z kluczowych zależności: projekt może pozostać niezmienny, ale koszt jego realizacji już nie.
2023–2024: Przetarg, którego nie wygraliśmy
Ostatecznie w 2023 roku inwestor podjął decyzję o rozpoczęciu budowy i uruchomił przetarg.
Pomimo znajomości projektu i wcześniejszego zaangażowania, nie wybrał naszej oferty. Do przetargu dołączył wykonawca, który zaproponował znacząco niższą cenę i uwiarygodnił się w oczach inwestora dotychczas zrealizowanymi inwestycjami. Według nas była na poziomie, który nie pozwalał osiągnąć zakładanego standardu realizacji, ale rozumieliśmy i zaakceptowaliśmy decyzję klienta.
Warto dodać, że w międzyczasie jako firma rozwinęliśmy się i nie budujemy już obiektów tej wielkości. Mimo to zależało nam na tej realizacji. Był to autorski projekt, dopracowany i dobrze przemyślany od podstaw.
2024: Odzyskując kontrolę nad budową
Pod koniec 2024 roku, niecały rok po rozstrzygnięciu przetargu, inwestor wrócił z prośbą o pomoc. Wybrany wykonawca nie był w stanie skutecznie prowadzić budowy.
Po niemal roku prac wykonano jedynie fundamenty oraz fragment konstrukcji pierwszej kondygnacji części biurowej. Zaawansowanie inwestycji wynosiło około 10-15%. Według naszych założeń, w tamtym momencie, obiekt powinien być już na finiszu.
Problemy dotyczyły nie tylko tempa, ale przede wszystkim jakości. Wykonawca nie był w stanie poprawnie zrealizować nawet podstawowych elementów konstrukcyjnych, a nadzór nad budową był niewystarczający. Kierownik budowy prowadził jednocześnie kilka inwestycji i nie kontrolował skutecznie prac.
Diagnoza: skala problemu większa niż opóźnienie
Przed podjęciem decyzji o przejęciu inwestycji musieliśmy rzetelnie ocenić sytuację.
Na budowę wezwaliśmy geodetę w celu zinwentaryzowania wykonanych prac i porównania ich z dokumentacją projektową. Dopiero na tej podstawie możliwe było określenie rzeczywistego zakresu błędów i przygotowanie oferty na dokończenie budowy.
W trakcie analizy stwierdziliśmy m.in.:
fundamenty hali niezgodne z projektem, zarówno pod względem geometrii, jak i wymiarów,
nieprawidłowe zamontowanie zbrojenia stropu oraz schodów,
wylanie chudego betonu bez wcześniejszego wykonania kanalizacji podposadzkowej, więc musieliśmy przewidzieć jego częściowe skucie,
niedokładności murarskie oraz błędne wytyczenie miejsca części biurowej względem hali.
To nie były pojedyncze niedociągnięcia. To był brak kontroli nad jakością i przebiegiem całej inwestycji.
Zaczynając od naprawy usterek – jak przejęliśmy budowę?
W obliczu takiej skali problemów inwestor zdecydował się zerwać współpracę z dotychczasowym wykonawcą i powierzyć dokończenie budowy nam.
Gdy wrócił do nas, pierwszym krokiem nie było wznowienie prac, lecz uporządkowanie sytuacji, zarówno technicznie, jak i organizacyjnie. Po analizie stanu istniejącego wdrożyliśmy proces oparty na:
kontroli jakości na każdym etapie,
koordynacji międzybranżowej,
bieżącej komunikacji z inwestorem.
Za realizację odpowiadał nowy kierownik budowy Jan Wilkowski oraz kierownik projektu Artur Raczek. W ten sposób przywróciliśmy przewidywalność procesu i skutecznie kontynuowaliśmy prace.
Efekt: inwestycja zakończona, ale za jaką cenę?
Po przejęciu budowy inwestycję doprowadziliśmy do końca zgodnie z nowym harmonogramem. Współpraca układała się na tyle dobrze, że inwestor zdecydował się rozszerzyć zakres prac o wykończenie obiektu pod klucz.
Wykończyliśmy więc przestrzenie biurowe w eleganckim standardzie. Zespół przeprowadził również wszystkie wymagane odbiory, w tym uzgodnienia z Sanepidem i Strażą Pożarną oraz uzyskał pozwolenie na użytkowanie.
Cały proces, rozpoczęty w 2019 roku, zakończył się w 2025 roku przeprowadzką do nowej siedziby. Najważniejsza zmiana dotyczyła jednak nie samego budynku, a doświadczenia inwestora. Po wcześniejszych problemach kluczowe stało się poczucie kontroli i partnerskiej relacji.
„Analizując doświadczenia z poprzednim wykonawcą wzbiera we mnie olbrzymia irytacja i złość. Budowa stała w miejscu, a piętrzące się problemy nie miały końca, powodując olbrzymią frustrację. Po przejęciu inwestycji przez CS Construction prace wróciły na prawidłowy tor i zostały uporządkowane jak za dotknięciem «magicznej różdżki». Pojawiła się kontrola, jasna komunikacja i realny postęp w pracach. W końcu mogłem się skupić na zarzadzaniu własną organizacji, a nie permanentnie pilnować i być zakładnikiem poprzedniego wykonawcy”.
– Seweryn Pawlik, Prezes Zarządu SAPOR TEXTILE
Jak nie przepalić budżetu, czasu i niepotrzebnych emocji
Ten projekt pokazuje kilka rzeczy, które warto powiedzieć wprost. Po pierwsze, dobrze przygotowany projekt i pozwolenie na budowę to dopiero początek. O sukcesie inwestycji decyduje jakość realizacji.
Po drugie, wybór wykonawcy bez dokładnej weryfikacji sposobu prowadzenia inwestycji i realnego zakresu oferty może prowadzić do poważnych problemów na etapie realizacji.
Po trzecie, nawet przy zaangażowanym nadzorze inwestorskim problemy wykonawcze mogą szybko przełożyć się na błędy, opóźnienia i chaos decyzyjny.
Dobrze poprowadzona budowa to nie tylko efekt końcowy, ale również sposób, w jaki inwestor przechodzi przez cały proces.
Dobrze poprowadzona budowa hali – różnica między chaosem a kontrolą
Budowa hali przemysłowej to proces wymagający doświadczenia, precyzji i odpowiedzialności na każdym etapie. Realizacja dla SAPOR TEXTILE pokazuje, jak łatwo można stracić kontrolę i jak dużą różnicę robi partner, który potrafi ją odzyskać i doprowadzić inwestycję do końca.
Jeśli planujesz budowę hali i chcesz mieć pewność, że cały proces będzie przebiegał przewidywalnie, od projektu po odbiór, postaw na zespół, który bierze odpowiedzialność za całość inwestycji. Skontaktuj się z nami i sprawdź, jak wygląda budowa prowadzona z pełną kontrolą.
Niezależnie od tego, czy dopiero myślisz o budowie, czy chcesz od razu ruszać – zanim przedstawimy Ci ofertę, musimy dokładnie sprawdzić czego potrzebujesz.
Wyślij maila, zadzwoń – jak wygodniej. Zadamy Ci kilka pytań i sprawdzimy jak możemy pomóc.
BARTEX – jak zaoszczędziliśmy dla klienta 1 milion złotych na zmianie konstrukcji hali - 2
Zaczęło się od gotowego projektu hali. Skończyło się na jednej z najbardziej złożonych technologicznie realizacji, jakie stanęły na naszej drodze. W międzyczasie projekt
BARTEX – jak zaoszczędziliśmy dla klienta 1 milion złotych na zmianie konstrukcji hali
Nie ma większego komplementu dla generalnego wykonawcy niż sytuacja, w której inna firma budowlana powierza mu swoją inwestycję. Zwłaszcza taka, która teoretycznie mogłaby zrealizować ją sama. W praktyce, nawet inżynierowie z zapleczem wolą zaufać partnerowi, który specjalizuje się w budowie hal przemysłowych. Tak było w przypadku KEMY – firmy zajmującej się robotami drogowymi i torowymi.